środa, 9 lutego 2011

podejście milion sto dziewięćset czwarte

Kolejny raz, kolejna próba, kolejne dążenie do autodestrukcji poprzez zwodzenie samej siebie i oszukiwanie własnego ciała, hmmm mózgu, że teraz dam mu radę, a parszywy dziwoląg siedzący mi w głowie przestanie sugerować wciąż i wciąż, że jestem głodna, i muszę zjeść teraz w tej chwili, bo inaczej stanie się coś złego. Tylko ów dziwoląg nie potrafi określić co się stanie. A ja ... to śmieszne nie potrafię nad nim zapanować. To tylko przenośnie, a czasami wydaje się to straszną rzeczywistością. I cóż dziś podejdę do tematu kolejny raz, jak zwykle pełna zapału, nadziei ... i kolejny raz zrobię z siebie idiotkę.
Wieloryb ma dość.
Wieloryb chce jeść.
I nie chce tyć.
Dieta 5-dniowa, dieta kapuściana, dieta 500 kalorii, dieta marchewkowa, dieta montigna, dieta dukana, dieta 1000 kalorii, dieta kopenhadzka, dieta wegetariańska, dieta 14-dniowa, dieta rozdzielna i jeszcze trochę ...

Panie i Panowie oto Wieloryby:




Podejście milion sto dziewięćset piąte jutro, bo dziś pisząc do Ciebie jakoś tak automatycznie ręka ześlizgnęła mi się na boga winnego marsa ...


poniedziałek, 7 lutego 2011

litości!

Wieloryb dziękuje czytelnikom za wsparcie, słowa otuchy i rady. Zanotował, zapamiętał i za... zamierza wdrożyć w życie. Tylko sam nie wie kiedy.

Złamałam się po raz setny, tysięczny, milionosowy i już nawet nie chce mi się liczyć. Na czym poległam? Oh litości na gołąbku, snikersie, boczku (mój boczku boczusiu "oda do boczka") a dlaczego? Po kłótni z przeciwnikiem wielorybów czyt. mąż. Ja się katuje na diecie niskokalorycznej, wsuwam tylko warzywa i gotowane mięso, wszystko odliczam na kuchennej wadze, żeby czasem nie przekroczyć danej normy, chudne po kilkanaście deko dziennie, ale chudne! To jest wyczyn, czuje się lżejsza, widze, że boczki spadły. A ten ten .... rybak od sześciu boleści pyta mnie czy ja wogóle jestem, na jakiejś diecie, bo efektów nie widać .... wielorybia szczęka mi opadła i stało się! Od słowa do słowa powędrowałam do lodówki, a tak same pyszności. Czułam się jak 8 - latek na wesołym miasteczku. Wszystkiego chciałam spróbować. Czekolady, cukierków, gołąbków, bigosu (że też akurat w ten dzień gości mieliśmy) to co zjadłam, nie wiem czy u normalnego człowieka nie wywowałałoby problemów z żołądkiem. A mi? Mi nic! Wielkie NIC ... NIC oprócz wstrętnych wyrzutów sumienia, nienawiści do samej siebie, nienawiści do lodówki, do świata i do szafy pełej ubrań sprzed ślubu, których nie moge włożyć ... Zaprzepaściłam tyle dni starań, wyrzekania się, zawiodłam samą siebie, męża i te wąziutkie ubranka czekające na mnie. Ale utwierdziłam się po raz kolejny w jednej sprawie. Zresztą za każdym razem gdy dopada mnie wilczy apetyt potwierdza się pewna teza: WIELORYB ŻRE CO MA POD RĘKĄ WTEDY GDY JEST NIESZCZĘŚLIWY tylko, że nie można całe życie chodzić z bananem na gębie od ucha do ucha chichrać się z życia, bo nie ma z czego. Większość czasu spędzamy na myśleniu, zamartwianiu się, i smuceniu, a radość przychodzi od czasu do czasu. Może jestem już nałogowcem? Mój nałóg to jedzenie? Jedzenie mnie ubezwłasnowolniło? Sprawia, że sama siebie zabijam? Niszcze się wewnętrznie i zewnętrznie? Więc przyszła chyba odpowiednia chwila aby się do tego przyznać:
JESTEM UZALEŻNIONA OD JEDZENIA

środa, 2 lutego 2011

Wieloryb czy Rekin?

Na co dzień jestem wielorybem, ale co kilka dni zmieniam się w rekina. I to takiego żarłocznego ... pożerającego wszystkich i wszystko i wbrew pozorom w te dni jestem właśnie na diecie i często gęsto przestrzegam ustalonego menu! A pożeram własnego męża, zamieniam się we wredną su ... sushi mi  nie smakuje wcale. I jak mogło by się wydawać, że jaki to kłopot przejść na dietę. Ktoś może prychnąć, inny zaśmiać się cichutko, Ty możesz wybuchnąć szyderczym śmiechem. A ja i tak powiem Ci, że to wcale nie jest takie łatwe. Owszem w mówieniu jest to błahostka, mówisz i masz, ale tego nie czynisz. Dlaczego? Od jutra. Od 1, żeby zacząć od nowego miesiąca. Od poniedziałku, bo głupio tak w środku tygodnia. Jeszcze nie dziś. Tylko zjem ostatniego rogalika. A co mi tam, już niedługo będę się odchudzać, a teraz jeszcze kanapkę jedną. I to tylko kilka zdań z mojej głowy. Głos, który huczy mi te wyuczone już na pamięć rady odzywa się, jak tylko przed oczami pojawiają się jakieś pyszności, albo dopada mnie głód. Ileż to już diet przetestowałam? Miliony, tylko na żadnej nie mogłam się utrzymać na tyle długo, aby ujrzeć oczekiwane efekty. Ale dlaczego? Bo mąż przy filmie chrupał sobie czipsiaki, bo po kolacji spałaszował batonika, bo córa nie zjadła całej drożdżówki, bo trzeba ugotować obiad dla członków rodziny, którzy nie mają tendencji do wielorybich gabarytów. Ale dlaczego? Bo mąż we mnie nie wierzy. Bo dieta wydaje się być zbyt rygorystyczna. Bo nie dobrze mi od samego patrzenia na odtłuszczony jogurt. Więc powiem Ci, że przejść na dietę jest trudno. A utrzymać się na diecie - to naprawdę wymaga zaangażowania, wytrwałości, wiary a przedewszystkim motywacji. Wczoraj odnalazłam to wszystko. Dzisiaj szukam kolejnych powodów dla których warto dotrwać do końca i za kilka miesięcy zobaczyć na kwadratowym i nie znającym litości łazienkowym cholerstwie bliżej znanym, jako waga że wskazówka drgnęła, a ja jestem lżejsza, dużo lżejsza. Takim rekinem jestem, gdy z niemożności zeżarcia zawartości lodówki i innych słodkości nie mogę zjeść nic oprócz zieleniny i chudego sera. I powiem Ci coś jeszcze. Pisząc to w tej chwili czuję ssanie w brzuchu, przelewają mi się litry wody mineralnej, a w ustach toczy mi się ślina. W głowie budzi się głos szepcząc mi, że jeszcze tylko dziś, chociaż kromkę z masłem ... Zerkam na moje dwa skarby układające wieże z klocków i zajadające się ciasteczkami, które godzinę temu im upiekłam. Na pewno muszą być bardzo smaczne ... Może Ty też chcesz spróbować?

wtorek, 1 lutego 2011

Zostałam wielorybem

Po pierwsze mam nadzieje, że nikt nie odwoła wesela po przeczytaniu krótkiej notatki pod tytułem :)
Po drugie wyobraźnia działa cuda, ale niech Wasza nie zapędzi się za daleko. Tutaj wieloryb nie ma płetw, kilkunastu rzędów uzębienia i wielkiej dziury na plecach :)
Po trzecie małżeństwo to naprawdę fajna sprawa, tylko trzeba się pilnować ... a rodzicielstwo jest jeszcze fajniejsze, tylko tutaj trzeba już pilnować nie tylko siebie :)
Wieloryb = kilka kilogramów za dużo
nie okłamujmy się dużo kilo za dużo

A więc zacznijmy: 
Ene Due bo to ulubiona książka mojej córki
Wieloryb bo to bohater drugiej książki
Wieloryb bo po ślubie nabrałam tu i ówdzie wielorybiego tłuszczyku, ale ciiiiiiii ....
przecież olej z wieloryba jest bardzo zdrowy, tylko pamiętajcie nie w tak wielkich ilościach, jakie mam na sobie :)

Po czwarte dlaczego blog? bo po piąte nie lubię robić czegoś sama a po szóste lubię być wspierana ... a jak możecie się domyślić? Mąż nie lubi wspierać wodnych zwierząt, nie przepada za ratowaniem środowiska i takimi innymi demonstracjami "W obronie wielorybów" Po siódme spadło to na Was :) a po ósme nudzi mi się w domu, oprócz gotowania, sprzątania, prasowania, opieki na półtora roczną panienką, pisania pracy licencjackiej i doglądania osobistego zwierzyńca w składzie psa i dwóch kotów, energicznej nocnej jazdy na rowerku to tak naprawdę nie mam co robić :) i po całym dniu zanudzania się na śmierć w nocy padam na pysk, ale wtedy też zamiast spać, to się nudzę, bo córka co drugi dzień robi sobie nocne eskapady po zabawki i bawi się do białego rana .... a ja jak wariatka towarzyszę jej, bo cóż innego miałabym robić? Spać? prawdziwe wieloryby tak nie postępują :)

PS. Właśnie przed chwilą mąż na drugim laptopie pokazał mi obrazek i nie ukrywając swojego wrednego uśmiechu powiedział, że to właśnie dotyczy mnie:


Mnie niszczy moje śniadanie, obiad, kolacja i przekąski między tymi posiłkami. Walczę z tym jak potrafię, wszystkie walki przegrywam, ale wojnę wygram! Potrzebuję tylko wiary we własne siły i motywacji!

pluskam wodą i pozdrawiam