środa, 2 lutego 2011

Wieloryb czy Rekin?

Na co dzień jestem wielorybem, ale co kilka dni zmieniam się w rekina. I to takiego żarłocznego ... pożerającego wszystkich i wszystko i wbrew pozorom w te dni jestem właśnie na diecie i często gęsto przestrzegam ustalonego menu! A pożeram własnego męża, zamieniam się we wredną su ... sushi mi  nie smakuje wcale. I jak mogło by się wydawać, że jaki to kłopot przejść na dietę. Ktoś może prychnąć, inny zaśmiać się cichutko, Ty możesz wybuchnąć szyderczym śmiechem. A ja i tak powiem Ci, że to wcale nie jest takie łatwe. Owszem w mówieniu jest to błahostka, mówisz i masz, ale tego nie czynisz. Dlaczego? Od jutra. Od 1, żeby zacząć od nowego miesiąca. Od poniedziałku, bo głupio tak w środku tygodnia. Jeszcze nie dziś. Tylko zjem ostatniego rogalika. A co mi tam, już niedługo będę się odchudzać, a teraz jeszcze kanapkę jedną. I to tylko kilka zdań z mojej głowy. Głos, który huczy mi te wyuczone już na pamięć rady odzywa się, jak tylko przed oczami pojawiają się jakieś pyszności, albo dopada mnie głód. Ileż to już diet przetestowałam? Miliony, tylko na żadnej nie mogłam się utrzymać na tyle długo, aby ujrzeć oczekiwane efekty. Ale dlaczego? Bo mąż przy filmie chrupał sobie czipsiaki, bo po kolacji spałaszował batonika, bo córa nie zjadła całej drożdżówki, bo trzeba ugotować obiad dla członków rodziny, którzy nie mają tendencji do wielorybich gabarytów. Ale dlaczego? Bo mąż we mnie nie wierzy. Bo dieta wydaje się być zbyt rygorystyczna. Bo nie dobrze mi od samego patrzenia na odtłuszczony jogurt. Więc powiem Ci, że przejść na dietę jest trudno. A utrzymać się na diecie - to naprawdę wymaga zaangażowania, wytrwałości, wiary a przedewszystkim motywacji. Wczoraj odnalazłam to wszystko. Dzisiaj szukam kolejnych powodów dla których warto dotrwać do końca i za kilka miesięcy zobaczyć na kwadratowym i nie znającym litości łazienkowym cholerstwie bliżej znanym, jako waga że wskazówka drgnęła, a ja jestem lżejsza, dużo lżejsza. Takim rekinem jestem, gdy z niemożności zeżarcia zawartości lodówki i innych słodkości nie mogę zjeść nic oprócz zieleniny i chudego sera. I powiem Ci coś jeszcze. Pisząc to w tej chwili czuję ssanie w brzuchu, przelewają mi się litry wody mineralnej, a w ustach toczy mi się ślina. W głowie budzi się głos szepcząc mi, że jeszcze tylko dziś, chociaż kromkę z masłem ... Zerkam na moje dwa skarby układające wieże z klocków i zajadające się ciasteczkami, które godzinę temu im upiekłam. Na pewno muszą być bardzo smaczne ... Może Ty też chcesz spróbować?

2 komentarze:

  1. Znam ten ból, sama jestem wielorybem. Mam podobne myśli w głowie jak Ty, toczę tą walkę... jak walkę z wiatrakami ale nadal wierzę, że się uda. Raz mi się udało... ale... na chwilę, zrzuciłam te 15 kg i po 2 latach doprowadziłam się do punktu wyjścia. Nie wiem dlaczego, ale nie umiem się już tak zaprzeć jak kiedyś. Życzę Ci naprawdę, żeby Ci się udało, bo wiem doskonale jak tego można pragnąć. Jak cieszyć się z ubrań o przynajmniej dwa rozmiary mniejsze... Trzymaj się.

    Pozdrawiam
    deszczu-takze-potrzebuja-dusze.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem do końca co ci doradzić, bo niestety jestem jedną z tych szczęściar co jedzą kiedy i ile mają ochotę i nie mogą przytyć. Ale może doświadczenie zdobyte na odchudzaniu się mojego kolegi ci się przyda. Po pierwsze zamień wodę mineralną na napoje z isostar (albo coś podobnego - nie energetyczne) i zieloną herbatę (tylko najlepiej taką powyżej 6 zł albo sypaną kupioną w herbaciarni), ponieważ woda tak naprawdę tylko rozpycha ci żołądek i sprawia że chcesz jeszcze więcej zjeść; wyrwij się na siłownię o ile masz możliwość i dwa-trzy razy w tygodniu pochodź tam na bieżni, stepie i pojeździj na rowerku; bo dużo ruchu to podstawa; ogranicz jedzenia, ale nie odkładaj wszystkiego co lubisz, zjedz jedno lub dwa ciastka dziennie (np. batoniki musli, albo ciasta owsiane (lub z inne zbożowe)), to poprawi ci nastrój i pozwoli przetrwać :) I najważniejsze porozmawiaj z mężem by cię w tym wspierał, np. powiedz by nie jadł przy tobie np. batoników i chipsów :) No i pamiętaj o jednym pomyśl ile lżej ci będzie jak się pozbędziesz tej nadwagi. I myśl o tym zawsze jak cię kusi :)

    OdpowiedzUsuń